-Mamusiu zobacz-zwróciła się do mnie moja córka Elisa pokazując mi całkowicie biały kamień
który znalazła
-Jest piękny-El podała mi kamyk-idź jeszcze poszukaj!
-Dobrze-pobiegła
-Słodka jest-powiedział mój mąż Facundo
-Bo twoja
-I twoja-Facundo delikatnie mnie pocałował-Kocham cię
-Ja też Cię kocham,nagle zaczęło padać i grzmieć Elisa zaraz do nas podbiegła
-Mamusiu co się dzieje!? Boje się!-mój mąż wziął małą na ręce
-Nie bój się będzie fajnie-zaczął biec a Elisa się śmiała zaczęłam ich gonić
byliśmy cali maksi. Po jakimś czasie poszliśmy do domu. El na rękach Facunda.
-Jestem mokra zły tata-powiedziała El z śmiesznym grymasem na twarzy,a ja wybuchnęłam śmiechem
-Chodź kochanie przebierzemy cię-poszłyśmy do pokoju El nie wiedziałam, że idzie za nami mój mąż
-Mamusiu a ty kochasz tatę?
-Tak. Bardzo.
-A czemu-te dziecko coraz częściej mnie zaskakiwało
-A skąd ty bierzesz takie pytania co?
-Nie wiem a czemu?
-Bo dał mi ciebie i jest dobry, wspaniały dba o nas, kocha mnie i pomógł mi kiedy tego potrzebowałam- po ostatnich słowach zrobiło mi się trochę smutno, nagle podszedł do mnie Facu
-A co ty tu lobisi ja gadam z mamą a nie ty-powiedział to ze złością
-Jak długo tu stoisz?-byłam ciekawa ile słyszał
-Wszystko słyszałem- czułam jak się rumienie Facu się uśmiechnął przybliżył się do mnie nasze usta dzieliły milimetry
-A co wy lobicie?-momentalnie się od siebie odsunęliśmy
-A nic może idź już spać-powiedział Facu
-No pewnie wygoń dziecko spać bo po twojej głowie chodzą jakieś chore myśli-uśmiechnęłam się do niego
-pobawicie się ze mną lalkami?
-Dobrze tylko muszę się iść przebrać
-A ty tata
-Zaraz przyjdę-czułam jak za mną biegnie i łapie w talii zaczął całować mnie po szyi
-Uspokój się!
-Nigdy
-Daj mi się przynajmiej się przebrać
-Dobra ale się pośpiesz
-Ok-weszłam do łazienki ciesze się, że wtedy się zgodziłam wyjść za mąż kocham
moją rodzinę mam piękną córkę i wspaniałego męża, przebrałam się i wyszłam Facu już na mnie czekał pocałował mnie oddałam pocałunek, za chwile przyszła Elisa, przytuliła się do mnie
-Kocham was-wzięłam ją na ręce
-Mam wspaniałą rodzinę-powiedział Facundo
Zgadzam się z nim.
Ok, no to ten...
Ciężko mi się z tym opowiadaniem
pożegnać. Wiele dla mnie znaczyło, ale każda historia w końcu musi znaleźć swój
koniec, prawda?
Chciałabym Wam bardzo
podziękować. Byłyście, a tak na prawdę dalej jesteście dla mnie bardzo ważne.
Tak na prawdę bez Was to ten blog by nie istniał. Jesteście
boskie.
Nie wiem czy spodziewałyście się już końca czy nie bo opowiadanie miało tylko 10 rozdziałów ale...
mam nowego bloga o Cande tak to opowiadanie będzie dłuższe o wiele. Więc jak chcecie to możecie wejść.http://opowiadania-o-cande.blogspot.com.Wymyśliłam te opowiadanie i uuu sama się tego boję.
mam nowego bloga o Cande tak to opowiadanie będzie dłuższe o wiele. Więc jak chcecie to możecie wejść.http://opowiadania-o-cande.blogspot.com.Wymyśliłam te opowiadanie i uuu sama się tego boję.
Do zobaczenia.
Mam nadzieję, że nigdy nie
zapomnicie o tym blogu.
Kocham Was ♥